Wywiad z Edmundem Bojanowskim

Dzisiaj (14 listopada) urodziny patrona naszej Ochronki – bł. Edmunda Bojanowskiego
Wyobraźmy sobie, że technika sięgnęła możliwości dotychczas niewyobrażalnych i że można już… zadzwonić do Nieba.

– (Piotr Ciekawski) Dzień dobry, Szczęść Boże, mówi Piotr Ciekawski czy mogę rozmawiać z błogosławionym Edmundem Bojanowskim?
– (Edmund Bojanowski) Tak. To ja. Co Cię sprowadza młody człowieku?
– Chodzę do Ochronki Sióstr Służebniczek NMP. Chciałbym Pana lepiej poznać. Czy może mi Pan poświęcić trochę czasu?
– Ależ oczywiście. Czasu mamy tutaj całą wieczność.
– Czy istnieje dom, w którym Pan się urodził i wychował?
– Oczywiście. Mój rodzinny dom jest w Wielkopolsce w Grabonogu znajduje się 1,5 km od Gostynia i Świętogórskiej Matki Bożej.
– Mówią, że w Pana dzieciństwie wydarzył się cud.
– Tak. To było cudowne ozdrowienie. Jak byłem w wieku obecnych przedszkolaków bardzo ciężko zachorowałem. Lekarze nic już nie mogli pomóc. Mówili nawet, że przestałem oddychać. Moja Mama błagała Maryję o pomoc i zawierzyła mnie pod Jej opiekę. Wyzdrowiałem. Lekarze nie umieli tego inaczej wytłumaczyć niż cudownym uzdrowieniem.
– Gdzie Pan się uczył?
– Dużo chorowałem i nie mogłem chodzić do szkoły. Dlatego najpierw uczyłem się w domu. Miałem najlepszego nauczyciela – księdza Jana Siwickiego, który stał się moim wspaniałym przyjacielem.
– Słyszałem, że już jako dorosły człowiek przeżył Pan straszną epidemię.
– Tak, nasze ziemie nawiedziła kiedyś epidemia cholery. Zarażonych było bardzo wielu ludzi. Chorzy umierali z powodu braku pomocy lekarskiej, albo z głodu, bo nie miał kto podać im żywności, lekarstw czy przysłowiowego kubka wody.
– Ludzie często widywali Pana z wielką torbą przewieszoną przez ramię, która w miarę wchodzenia do domów stawała się coraz lżejsza. Roznosił Pan zakupioną z własnych pieniędzy żywność, lekarstwa, zioła. Nie bał się Pan wchodzić do domów..
– Pamiętam. To były straszne dni. Przypominam sobie szczególnie jedną chatę -mieszkała tam rodzina – matka zmarła, ciężko chory ojciec leżał na drugim łóżku, troje przerażonych dzieci tuliło się do siebie w kącie. Dzieciom dałem coś do zjedzenia, zostałem z nimi tej nocy, by nie były same. Czuwając przy chorym zdrzemnąłem się nieco – podczas krótkiego snu przyśnił mi się mój dawny nauczyciel ksiądz Siwicki. Widziałem, jak wiele dzieci wychodzi z domów, z ulic, z opłotków, jak przychodzą do mnie. A Przyjaciel mówi: Weź je, one wszystkie są Twoje. Wówczas nie rozumiałem tego snu. Zrozumiałem go dopiero potem.
– Potem, kiedy osierocone dzieci Pan  naprawdę przygarnął do siebie? Stał się Pan tak jakby  ich ojcem. I tak się do Pana zwracały – Ojcze.
– Lubię to słowo „Ojciec”. I lubię, gdy inni się do mnie tak zwracają.
– Wracając do dzieci – zakładał Ojciec dla nich ochronki. Co oznacza to słowo? Dlaczego właśnie ochronki?
– Wielu dzieciom choroba zabrała rodziców. Zostały same, bez opieki. Były i takie dzieci, którymi rodzice nie mogli się zająć, bo od rana do wieczora pracowali. Dla takich dzieci założyłem ochronki – by ich chroniły przed złem, by zapewniły im bezpieczeństwo i radość. Ochronki miały stać się dla dzieci drugim domem.
– Jakie zwyczaje panowały w Ochronkach?
– Ojczyzny nie było wówczas na mapie, ale pragnąłem by żyła w sercach. Dzieci poznawały ojczystą mowę i ojczyste zwyczaje. Bawiły się na świeżym powietrzu, ale też pracowały uprawiając swój ogródek.
– Podobno jakiś miły i pouczający zwyczaj zaprowadził Ojciec przy posiłkach?
– Wszystkie okruszki chleba dzieci starannie zbierały, by potem dać je ptaszkom. Uczyły się w ten sposób dobroci i szacunku dla chleba. Także ze swojej porcji odkładały po jednej łyżce dla ubogich mieszkających na wsi. To uczyło je miłosierdzia i umiejętności dzielenia się z bliźnimi.
– Ale skąd się wzięły siostry zakonne w Pana przedszkolach?
– Z tego pierwszego pomysłu zrodził się następny. Dziewczęta opiekujące się dziećmi i ludźmi chorymi marzyły, by do końca życia służyć Bogu i Maryi w drugim człowieku. Tak powstał pomysł, by z tych dziewcząt utworzyć nowe zgromadzenie zakonne. By te siostry stały się Siostrami Służebniczkami Matki Bożej.
– Od tego czasu minęło już 170 lat. Teraz Zgromadzenie Sióstr Służebniczek to największe zgromadzenie w Polsce. Liczy ponad 3000 Sióstr. Ale o co chodzi ze Służebniczkami wielkopolskimi, starowiejskimi, śląskimi i dębickimi? Czy to jedno zgromadzenie?
– To były czasy zaborów. Z czasem w kolejnych zaborach były odrębne gałęzie zgromadzenia. Teraz te 4 gałęzie funkcjonują wspólnie jako Federacja Służebniczek.
– Chciałbym jeszcze zapytać, czy pan pamięta  Antolkę?
– Ach, tak. To kochane dziecko. Pamiętam, jak kiedyś rozmawiając ze mną dziewczynka niespodziewanie postanowiła zajrzeć pod mój surdut. Przytrzymałem jej rączkę pytając, co robi. Dziewczynka odpowiedziała, że chce zobaczyć Boga, który mieszka w moim sercu, bo jej tak mówili rodzice.
– Czy był Pan księdzem?
– Nie. Niestety nie. To było moim wielkim pragnieniem. Byłem w seminarium, ale stan zdrowia uniemożliwił mi zostanie kapłanem.
– Czy pamięta Pan dzień kiedy Jan Paweł II ogłosił Pana błogosławionym?
– Tak. To był piękny czerwcowy dzień 1999 roku. Mieliśmy tu w Niebie wielkie święto. A teraz Wy (dzieci, rodzice) macie w Niebie, jak to mówicie, „znajomości”. Nie zapominajcie, że mogę wstawiać się za Wami.
– Pana życie było piękne. Jakie słowa chciałby Pan przekazać nam i naszym rodzicom jako receptę na szczęśliwe życie?
– „Każda dobra dusza jest jako ta świeca, która sama się spala, a innym przyświeca”.
– Panie Edmundzie. Przekażę im te słowa. Dziękuję za rozmowę .
– Do zobaczenia w Niebie młody człowieku.

Dążenia

Błogosławiony Edmund Bojanowski (1814-1871) przez wiele lat poszukiwał swojej drogi życia. Był zaangażowany w wiele dzieł i ważnych spraw. W 1850 roku widząc ogromne zaniedbanie dziecka wiejskiego po epidemii cholery odczytał w Bożej perspektywie nowe wyzwanie. Wybrał dzień 3 maja 1850 roku na otwarcie w Podrzeczu koło Gostynia pierwszej ochronki dla dzieci wiejskich. Było to wówczas święto Podwyższenia Krzyża i zarazem rocznica Konstytucji 3 maja. Z tym wydarzeniami połączył zadania nowej instytucji wychowawczej i kościelnej. Chciał przez odrodzenie moralne ludu wiejskiego przyczynić się do wskrzeszenia Ojczyzny.

Zadania dla sióstr

Służba człowiekowi, która jest właściwym celem Zgromadzenia Sióstr Służebniczek, dotyczy wszystkich ludzi. Szczególną jednak troską powinny siostry otaczać dzieci jako najdroższy skarb Jezusa Pana…który nie tylko sam stał się dzieciątkiem, ale też w dzieciach był uwielbiony. Aby ta służba dzieciom przynosiła dobre owoce, bardzo ważne – zdaniem Bojanowskiego – jest osobiste świadectwo sióstr. Muszą one żyć tym, czego chcą nauczyć dzieci, które z natury swojej są proste, pełne ufności, szczerości, otwartości, naturalności. Dlatego siostry muszą odznaczać się tymi cechami, by dzieci patrząc na nie, jak pracują – uczyły się pracować, patrząc, jak się modlą – uczyły się modlić, patrząc, jak się wzajemnie kochają – uczyły się miłości Boga i ludzi. Bojanowski uwrażliwiał więc siostry na to, że w pracy z dziećmi słowa nauki nie wystarczą, dzieci nie słowem, lecz życiem nauczyć trzeba, jak żyć mają. W myśl Bojanowskiego ochronki miały być takimi – strażnicami rodzimej tradycji, rodzimej prostoty i krajowych obyczajów.

Program Bojanowskiego

Bojanowski zgodnie z własną koncepcją, aby człowiek stał się obrazem Boga na ziemi, utworzył oryginalny program. W ochronkach wychowanie odbywało się w naturalnym rytmie dni, pór roku, okresów i świąt. Zawarł tę zasadę w Regułach w szczególnościDzieci w ochronce mają być zaprawiane z małości do spraw całego życia ludzkiego. Jako człowiek z młodu się bawi, potem się uczy, a potem pracuje, do końca dni swoich, i na ostatek rachuje się ze wszystkich spraw żywota swego: tak i dzieci już w ochronce w każdym dniu tygodnia, i całym rokiem, tym samym porządkiem wszystkie te sprawy odbywać mają. W programie wychowawczym Edmund ułożył zajęcia dla dzieci zgodnie z rokiem liturgicznym i porami roku.

Zwracał uwagę na doniosłość i konieczność integralnego wpływu wychowawczego. Bardzo szczegółowo nakreślił plan dnia i tygodnia, by zachowana została harmonia i właściwe proporcje w działaniach opiekuńczych, wychowawczych i dydaktycznych. Każdego dnia następujące kolejno po sobie zabawa, nauka, praca… rozpoczynane, przeplatane i kończone modlitwą miały dzieci przygotowywać do wszystkich spraw życia. Plan dnia i tygodnia są ściśle związane z porą roku i okresem roku liturgicznego. Także różne wydarzenia w ciągu roku były oparte na obrzędowości ludowej, narodowej i religijnej.

Wychowanie religijne

Ochronki według Bojanowskiego miały stać się drugim domem dla dziecka, który chroni je przed zepsuciem, a zarazem kształtuje postawy moralne. Wychodził z założenia, że strona moralna i religijna jest sprawą zasadniczą. Podkreśla wątki religijne nie po to, aby dominowały nad innymi lecz aby wychowanie religijne nie było czymś odrębnym lecz częścią składową całego wychowania. Trzeba je widzieć jako całość oddziaływań na życie dziecka inspirowanych wiarą. Edmund miał pełną świadomość, że pominięcie w wychowaniu tego co niesie wiara i religia zubożyłoby jednostkę o płaszczyznę duchową. Realizowanie tych wskazań chroniło przed oddzieleniem sfery duchowej od życia codziennego i związanych z nim doświadczeń, wychowania religijnego, moralnego, patriotycznego od wychowania fizycznego i społecznego. W treści Bożego Objawienia i historii Zbawienia umiejętnie odnajdywał zasady i wzory osobowe, które są tak istotne w wychowaniu. To wszystko łączy z rytmem otaczającego świata, życia codziennego i środowiska. Zalecał ochroniarkom chronić i troskliwie rozwijać, to co w dzieciach dobre, piękne i święte: ochrona jest od chronienia, zachowywania, szanowania świętych obyczajów rodzimych między maluczkimi.

Człowiek cały

Edmund Bojanowski wychowania nie zawężał do sfery religijno-moralnej, choć była ona wiodąca, ale kładł także nacisk na formację intelektualną, zdrowie i higienę. Jego idea dotycząca wychowania dziecka obejmowała wszystkie sfery człowieczeństwa: duchową, fizyczną i umysłową. Edmund Bojanowski nie koncentrował się tylko na metodach i środkach wychowania ale ukazywał cały kontekst życia i integralny rozwój człowieka. Ukazał paralele między światem natury, kultury i religii, w których człowiek się rodzi, wzrasta, wychowuje, tworzy i pracuje. Człowiek zmierzając do celu swego rozwoju uczestniczy w tych tajemnicach. Ukazuje on wizję wychowania opartego na chrześcijańskim systemie wartości, a efektem realizacji najdrobniejszych szczegółów jest osobowość pełna harmonii, otwarta na doczesność i nadprzyrodzoność, twórcza i scalona w swej naturze i czynie wokół Chrystusa.

A co najważniejsze

Dziedzictwo jakim zostały obdarzone siostry Służebniczki można zawrzeć w kilku punktach. Istotne w charyzmacie to wrażliwość zwrócona ku dzieciom rozumiana jako klucz do społeczeństwa, do Ojczyzny i do odnowy duchowej. Drugim punktem to wrażliwość na współczesne rodzaje kobiecej biedy a trzecim pogłębienie duchowości pracy. Błogosławiony Edmund pozostawił w testamencie swoim siostrom dwa słowa: o prostocie i miłości przedzielone słowami: „Co do prowadzenia dzieci, zachować najdrobniejsze szczegóły, które są przepisane, bo nie uwierzycie, jak wielkiej w tem wagi każda, choćby rzecz najdrobniejsza.

Literatura przedmiotu

Bartman J., Przytulska M., Program dydaktyczno-wychowawczy według koncepcji bł. Edmunda Bojanowskiego dla dzieci 3-6 letnich „Przez okulary wiary”, Rymanów 2002

Bojanowski E., Dziennik 1853-1871, Wrocław 2009

Chomik W. S., Miał jeszcze serce. Błogosławiony Edmund Bojanowski, Wrocław 1999

Fąka M., Ziarno wrzucone w ziemię, Wrocław 1988

Morthorst B., Nędzy trzeba samemu dotknąć, Wrocław 1988

Niedźwiecka Z., Edmund Bojanowski prekursor Soboru Watykańskiego II, Wrocław 1983

Opiela L., Wychowanie integralne dziecka w wieku przedszkolnym. Według koncepcji pedagogicznej bł. Edmunda Bojanowskiego, Dębica 2010

Opiela M., Kaput M., Program wychowania przedszkolnego według koncepcji pedagogicznej bł. Edmunda Bojanowskiego, Dębica 2008

Panuś K., Bł. Edmund Bojanowski, Kraków 2008

Zawada M. Ocalić przyszłość bezbronnego dobra, Wrocław 2004

Smołka L. (red.). Korespondencja Edmunda Bojanowskiego z lat 1829-1871 t. I, Wrocław 2001

Błogosławiony Edmund Bojanowski

slider-2
slider-3
slider-1
previous arrow
next arrow